Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tag. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tag. Pokaż wszystkie posty

sobota, 31 października 2015

Halloween Book Tag

Brak komentarzy
…..pożyczony z bloga The Bookie Monsters. Zmieniłam jedno pytanie, żeby przez chwilę zrobiło się filmowo.

1. Ulubiony horror?
Gatunek, którego w zasadzie nie czytam, więc wybór dokonany wśród dość skromnego grona: powieść graficzna Amerykański wampir Scotta Snydera. Pierwszy tom jest napisany we współpracy ze Stephenem Kingiem, który we wstępie zaznacza, że ich opowieść jest próbą przywrócenia mitycznym stworom oryginalnej tonacji opowieści - wszechobecnego zła i żądzy krwi zamiast pluszowych romansów. Zabójcy zamiast melancholijnych nieszczęśników. A poza tym to całkiem niezła historia o tym jak m.in wampiry rządzą Hollywood w okresie kina niemego.




2. Najstraszniejszy moment w książce?
Nie wiem czy potrafię wymienić konkretny moment - Gomorra  Roberta Saviano, czyli opowieść o władzy Camorry, mafii w południowych Włoszech. Książka po lekturze zostawiła mnie w pewnym rozstrojeniu emocjonalnym, i nie z powodu opisów brutalnych aktów popełnianych przy okazji przestępczej działalności. Przerażające dla mnie dla mnie były opisy jak wprzęgnięte są w mafijny biznes włoskie domy mody, cukiernie produkujące świąteczne ciasta i przede wszystkim ostatni rozdział, o tym jak mafia przejęła firmy utylizujące śmieci i maksymalizuje zyski porzucając je gdziekolwiek, np. topiąc stare statki na oceanie. Wstrząsająca konstatacja, że w zorganizowanej przestępczości nie jest najgroźniejsza anarchizująca w jakimś sensie przemoc, ale idealne sprzęgnięcie się z kapitalizmem.


3. Jeśli miałabyś przebrać się za charakter z książki na Halloween, kogo byś wybrała?

Włosy miała zrobione totalnie jak ekspedientka na stoisku perfumeryjnym Woolwortha gdzieś w Indianie lat pięćdziesiątych. No wiesz, taka słodka idiotka, co zaraz ucieknie w małżeństwo z przyczepy na kempingu. Z to sukienkę miała a la stewardesa Aerofłotu z lat sześćdziesiątych, no wiesz, taką smętną i niebieską, jak wszystko, co Rosjanie nosili, nim wszyscy zapragnęli nagle kupować Sony, a czapeczki dla Biura Politycznego zamawiać u Guy Laroche’a. A ten jej makijaż! Idealnie w stylu Mary Quant z lat siedemdziesiątych - do tego te małe kolczyki z plastikowych kwiatków, co wyglądają jak nalepki na wannę z hollywoodzkiej łaźni dla pedałów rocznik mniej więcej 1956. Genialnie udało jej się uchwycić ten smutek - była najbardziej odlotowo ubrana z całego towarzystwa. Totalnie.

Anonimowa postać z pierwszego akapitu Pokolenia X Douglasa Couplanda.


4. Jak myślisz, za kogo przebrała by się twoja ulubiona literacka postać na Halloween?

Vina Apsara, legendarna gwiazda…

Kiedy Vina Apsara majestatycznie zstąpiła na ziemię (na co dzień księżna, w takiej sytuacji przeistaczała się w królową), fani zagrzmieli, po prostu wykrzykiwano Viiinaaaa, a wydłużanie samogłosek wyrażało najczystszą tęsknotę; który to już raz upewniałem się, że mimo kosmicznych balang, mimo robienia widowiska z własnego życia, mimo gwiazdorskich zwapnień, mimo nakhr, nigdy nie wzbudzała niechęci; coś w jej zachowaniu rozbrajało ludzi, nie burzyła w nich żółci, przeciwnie, przeciwnie, wrzało w nich jakieś cudowne bezwarunkowe uniesienie, jakby Vina było świeżo narodzonym dzieckiem, krew z krwi tej całej ziemi.
Nazwijmy to miłością.

….przez ostatnią godzinę kartkowałam Ziemię pod jej stopami Salmana Rushdiego w poszukiwaniu jednego jedynego zdania i cóż, nie znalazłam, więc przytoczę z pamięci: Vina Apsara uwielbiała opowieści o końcu świata, i jedną z nich, dość szczególną był Władca Pierścieni Tolkiena ponieważ to koniec świata z happy endem. Więc może Eowina?

ps. nakhra oznacza bycie zbyt wybrednym w języku pendżabskim, jednym z urzędowych języków Indii. Literatura kształci w najmniej oczekiwanych momentach ;)


5. Ulubiony filmowy horror?

Lśnienie Stanley’a Kubricka czyli studium szaleństwa. Przerażający, a jednocześnie wizualnie tak fascynujący, że nie można zamknąć oczu, choćby się chciało. A najbardziej niesamowitym efektem specjalnym filmu jest uśmiech Jacka Nicholsona.

6. Jeśli książki byłyby tanie jak cukierki, czym byś częstowała w ramach cukierek-albo-psikus?


Goscinny/Sempe i ich książki o Mikołajku. Jako dziecko się świetnie przy nich bawiłam, jako dorosły osobnik bawię się chyba jeszcze lepiej, doceniając momenty (a jest ich sporo) puszczania oka do dorosłego czytelnika, a żaden miłośnik graficznych opowieści nie może przejść obojętnie obok ilustracji Sempe’go.


niedziela, 11 października 2015

Social Media Tag: Edycja Sztuki Wizualne

Brak komentarzy
Jakiś czas temu Maną zrobiła Social Media Tag w wydaniu sztuki piękne. Bardzo mi się pomysł spodobał, dla mnie tagi to często zestaw pomysłów do przetestowania, kulturalnych produktów wydłużających listy do. Ten był jeszcze bardziej inspirujący, bo nie oszukujmy się, listę książek/filmów i tak mam długą i zapełniałabym ją nawet bez pomocy, ale sztuka mniej lub bardziej współczesna? Bardzo chętnie skorzystam z każdej pomocnej dłoni i przekażę dalej swoje odkrycia.

1. Twitter - twoje ulubione niewielkie dzieło sztuki

W kategorii "niewielkie" moje pierwsze skojarzenie to fotografia. Wiem, że można stworzyć wielkoformatowe monstra, ale zdjęcia lepiej niż cokolwiek innego znoszą upchnięcie do albumów itp. Ulubieńcy w tej dziedzinie zmieniają się dość często, ale obecnie serce każe zamieścić portret Gerdy Taro, autorstwa Roberta Capy. Capa - wiadomo, jeden z najważniejszych fotografów XX wieku, jeden z twórców fotoreportażu, jeden z założycieli agencji Magnum. Był też pierwowzorem dla głównego bohatera Okna na podwórze. Hitchcock znał Roberta Capę osobiście, poznali się, gdy fotograf miał romans z Ingrid Bergman, która z kolei była inspiracją dla postaci granej przez Grace Kelly.
Gerda Taro! Gerda jest jedną z twórców fotoreportażu, jedną z ważniejszych fotografek i do swojej śmierci była partnerką Roberta Capy. Nie wiadomo ile jej zdjęć funkcjonuje w świadomości publicznej jako dzieła Capy - Robert, Gerda i David „Chim” Seymour zapełniali klisze za kliszą i wrzucali do, że tak powiem, wspólnego pudełka przeznaczonych do wywołania. Gerda zginęła podczas Hiszpańskiej Wojny Domowej, nie dożyła chwały i rozpoznawalności, jaka dostała się Capie. A to moje ulubione zdjęcie fotografki.
Przy okazji polecam wszystkim Meksykańską walizkę (The Mexican Suitcase, 2011) - dokument o odnalezieniu 4,5 tys negatywów zdjęć zrobionych w Hiszpanii przez trójkę fotografów.



2. Facebook - dzieło (lub wystawa) tak znane, że poczułeś presję zobaczenia go

2004 rok, nowojorskie Museum of Modern Art oddaje swoją siedzibę do remontu. Cała kolekcja (oprócz największych rzeźb stojących na zewnątrz) przybywa do Europy, a ja w swoim młodzieńczym entuzjazmie wymuszam na rodzicach wyjazd do Berlina. Tak, stałam w tej kolejce.



3. Tumblr - młody zdolny artysta, którego polecasz, a który nie jest jeszcze bardzo popularny

Tu mam problem, bo jednak nie śledzę wydarzeń w świecie artystycznym aż tak, aby się rozeznawać w młodych zdolnych nieodkrytych. Absolutna przeciwność: bardzo znany, urodzony w 1958 roku Luc Tuymans, którego prace miałam przyjemność oglądać na jego retrospektywnej wystawie w Zachęcie (popularniejszego miejsca u nas nie uświadczysz ;)). Wybieram go, bo pomimo, że z jego estetyki korzystało później całe pokolenie młodych zdolnych których się kojarzy, mam wrażenie, że Tuymans wśród polskiej publiczności jest wciąż mało znany.
Osiołkowi w żłobie dano, czyli nie, nie potrafiłam wybrać jednego jedynego obrazu jako ilustracji.



4. MySpace - dzieło, które nie pamiętasz czy widziałeś, czy nie

Mona Lisa. Pamiętam tłum w jej pokoju, i że w ramach młodzieńczego zblazowania poszłam sobie dalej korytarzem, zamiast skręcić i odwiedzić. Moja mama twierdzi jednak, że było kompletnie odwrotnie i częścią tłumu zostałyśmy. Zagadka pozostanie nierozwiązana, ponieważ zwiedzałyśmy tylko we dwie.



5. Instagram - Dzieło, które tak ci się spodobało, że aż musiałeś sobie zrobić z nim zdjęcie

Ławka Jenny Holzer, Peggy Guggenheim Collection. (Zwiedzałam sama i moje zdjęcie jest dość fatalnym selfie przed epoką selfie, na którym nie widać dość dobrze obiektu).



6. Youtube: Video wiecznie żywe - twoja ulubiona praca video-artowa

I’m too sad to tell you Bas Jan Ader, 1971. (Właściwie to chciałam wybrać serię Fall tego artysty, nie znalazłam niestety zbyt wiele na youtube. Ale ten jest też fantastyczny).



7. GoodReads - dzieło, które polecasz wszystkim

Jadwiga Sawicka. Bo chyba to moje Naj na polskim podwórku.




Zachęcam do zrobienia Tagu wszystkich czytających, do podzielenia się swoimi fascynacjami. Bo my (My, społeczeństwo :)) za mało ze sobą o sztuce rozmawiamy :)

czwartek, 10 września 2015

Liebster Blog Award vol.2

9 komentarzy
Nominacja od Emilii Teofilii.

1. Jaki jest kraj, który najbardziej Cię ciekawi i dlaczego?
Nie bardzo wiem w jakim sensie mnie ciekawi, bo tak ogólnie to wszystko...i chciałoby dodać się: nic ;). Obecnie np. bardzo ciekawi mnie Syria, ale podejrzewam, że nie o to chodzi w pytaniu...

2. Jakie miejsce w Polsce uważasz za najbardziej interesujące?
Wstyd przyznać, ale jak już gdzieś jadę to w obce krainy. Polskę znam słabo i z widzianych chyba nic z czystym sercem nie polecę jako "naj". Wymienię za to miejsce najbardziej interesujące in spe czyli bardzo chcę zobaczyć: Gwiezdny Park w Bieszczadach, czyli jeden z trzynastu obszarów w Europie objętych ochroną przed zanieczyszczeniem światłem. Wspaniałe miejsce do obserwacji astronomiczych, są tam (przynajmniej jedno, mam w planach) gospodarstwa agroturystyczne wyposażone w teleskopy do nocnych rozrywek.

3. Co najbardziej irytuje Cię podczas wakacji?
Inni turyści. Zresztą irytują mnie oni zawsze - tu się przyznam, że studiowałam w bardzo turystycznym mieście Wiedniu, a mój Instytut mieścił się w jednym ze skrzydeł Hofburga i tam się zraziłam wielce. Spóźnianie się na zajęcia z powodu grzęźnięcia w tłumie azjatyckich turystów do dzisiaj mnie irytuje na samą myśl. Wtedy stworzyłam prywatną listę stereotypów nt nacji na wyjazdach i jak dotąd sprawdza się ona wszędzie.

4. Wolisz wypoczynek w górach czy nad morzem?
Pierwsza myśl: nad morzem. Ale to małe oszustwo bo moje morze mieści się w Walencji, Barcelonie, Wenecji... Czyli trend wakacji w mieście. Po odjęciu miastowego aspektu wybiorę jednak góry: bardzo lubię wędrować, przy czym jednak bardziej Karkonosze niż Orla Perć. Za to nie znoszę jeździć na nartach (ale bardzo chciałabym spróbować biegówek). Morze z kolei uwielbiam, ale w chłodniejsze dni - lubię spacerować, brodzić, albo posiedzieć na plaży z książką. Nie opalam się, a poza tym punkt poprzedni: tłumy.

5. Jaki zestaw książek wziąłbyś z sobą na bezludną wyspę? Wymień maksymalnie trzy i uzasadnij swój wybór.
Salman Rushdie Ziemia pod jej stopami. Zwierzyłam się już w poprzednim tagu: ukochana książka. Nie wiem kto z żyjących twórców potrafi konstruować tak piękne zdania. Mogłabym opowiadać o fascynującej mieszance popkultury i mitologii, transkulturowości, ale to wszystko nie zachwycałoby mnie tak bardzo, gdyby nie jego język. 
<antologia> O krok od nich. Przekłady z poezji amerykańskiej. Znakomite przekłady, fantastyczny wybór niewielu wśród wielu... Na bezludnej wyspie potrzebowałabym książek, które mogę czytać wciąż i wciąż - a myślę, że ten zbiór by mi się nie znudził.
Dzienniki Virginii Woolf. Wezmę ze sobą oryginalną sześciotomową edycję angielską (żeby było więcej). Bo Virginia byłaby wspaniałą towarzyszką samotności.

6. Kim według Ciebie są hipsterzy?
Nie ma już hipsterów. Jeśli spotykacie tych, którzy wciąż używają wobec siebie z mniejszą lub większą powagą tego określenia przypomnijcie sobie o terminie fauxhemian ("Conforming to a safe, middle class lifestyle but with the superficial pretense of an alternative or Bohemian lifestyle"). Albo z naszego podwórka o cytacie z Bartka Chacińskiego: „Nisze będą moim zdaniem coraz głębsze, coraz trudniejsze do zdefiniowania dla osoby postronnej. Będzie coraz więcej etykietek, pod którymi ludzie będą się podpisywać, ale też unikać pełnej identyfikacji w obawie przed tym, że ktoś ich pasję spienięży i spróbuje wypromować na hit sezonu w tzw. mainstreamie. Dlatego emo, indie czy hipsterzy to właściwie etykietki, a nie żywe kultury.”

7. Z jaką postacią literacką/filmową mógłbyś ruszyć w podróż dookoła świata?
Z mistrzynią małych przyjemności Amelią Poulain. (Chciałam lepszą jakość, ale niestety tylko francuskie wersje znajdowałam).



8. Co sądzisz o efekcie cieplarnianym? Czy stoi za tym człowiek czy cykliczna ewolucja świata?
Istnieje. Jedno i drugie.

9. Co dobrego zrobiłeś dla innych w ubiegłym tygodniu?
Upiekłam szarlotkę dla mojego taty.

10. Jaka jest idealna piosenka na wakacje?
Uhm. Oczywiście udzielenie odpowiedzi na to pytanie polega na nużącym researchu i zestawieniu swoich ideałów z listą Billboarda. 18 Czerwiec 1994, pierwsze miejsce na liście albumów: Ill communication Beastie Boys. Pierwszy singiel z płyty.

So listen up 'cause you can't say nothin'
You'll shut me down with a push of your button
But yo I'm out and I'm gone
I'll tell you now I keep it on and on

Spike Jonze reżyserem. Słuchać jeszcze głośniej.




11. Dlaczego odwiedzasz www.fabryka-dygresji.blogspot.com?
Bo lubię. (Half-assed answer, wiem. Swoją drogą znacie polski synonim? Nie powiem, ile razy łapię się przy pisaniu na tym, że odpowiednie sformułowanie mam w każdym języku, tylko nie w ojczystym).


Moja kolej:
1. Brak ograniczeń prawnych i budżetowych. Jakie dzieło sztuki (obraz, rzeźba, video, dokumentacja performace'u itp) umieściłabyś w swoim domu?
2. Ulubiona postać historyczna.
3. Trzy ulubione programy tv (mogą być seriale, ale niekoniecznie).
4. Ulubiona strona internetowa (nie-blog).
5. Książka, której nie dokończyłaś (świadomie) i dlaczego.

Nominacje dla chętnych:


wtorek, 1 września 2015

Liebster Blog Award vol.1

7 komentarzy

Jakiś czas temu zostałam nominowana przez Latające Książki, i ponieważ zmarudziłam tygodni parę, od razu przejdę do rzeczy.

1. Jaka jest twoja ulubiona książka?
Ziemia pod jej stopami Salmana Rushdiego. Mit Orfeusza i Eurydyki opowiedziany jako rock'n'rollowa legenda. Wiedziałam, że książkę pokocham po pierwszej stronie, która zaczyna się tak: W ostatnim dniu życia - było to świętego Walentego 1989 roku - Wina Apsara zbudziła się z płaczem; legendarna piosenkarka śniła o składaniu ofiary z człowieka, a zamierzano poświęcić właśnie ją.

Podzielę się historią o tym,  jak wpadłam na te książkę, która stała się moja ukochaną i poznała mnie z Rushdiem, którego każda następna powieść utwierdza na najważniejszym piedestale w moim prywatnym literackim panteonie. Ach i Och. Wim Wenders i jego Million Dollar Hotel, obsesja moich nastoletnich lat, w którym też zakochałam się już podczas pierwszej sceny. Na potrzebę filmu U2 (którzy nigdy ulubieńcami nie byli, to wszystko tylko i wyłącznie wpływ filmu) napisali utwór - muzykę do słów piosenki, która pierwotnie istniała w powieści Rushdiego - książkowy Orfeusz napisał ją dla zmarłej książkowej Eurydyki. Zawsze miałam słabość do takich realno-wirtualnych zabaw, więc oczywiście sięgnęłam. Zaznaczę dla jasności, że historia Wendersa jest kompletnie nie związana z opowieścią Rushdiego, to nie ekranizacja. 

Piosenka to The Ground Beneath Her Feet, a w teledysku pojawia się Autor.




2. Jaki jest twój ulubiony film?
Odpowiedź na to pytanie w moim mało dramatycznym życiu jest jak Wybór Zofii. Za dużo dobrego, z niczego zrezygnować nie potrafię, a jak pewnie zdążyliście zauważyć kino kocham bardzo, oglądam dużo. Przemyciwszy jeden w poprzednim punkcie teraz znów upakuję dwa w jednym. Filmu nie wymienię, ale absolutnie uwielbianym reżyserem jest Hal Hartley. Jego estetyka, opowiadane historie, wrażliwość na pewne tematy i rozwiązania formalne - wszystko mnie zachwyca. 
Wrzucam scenę z filmu Simple Men - wybieram ją tylko dlatego, że a) od razu mogę się pochwalić jedną z ukochanych piosenek Sonic Youth, jeszcze przed odpowiednim pytaniem b) jest odwołaniem do innego filmu:  Bande a part Jean-Luc Godarda. Jeśli Hartley jest tzw. King of Cool (wiecie komu kradnę tytuł?*) mojego filmowego uniwersum, to Godard jest wszechmogącym bogiem jedynym.


*Steve McQueen'owi, czyli wszystkie moje myśli krążą wokół kina wciąż.




3. Gdzie najbardziej lubisz czytać?
Wyjdzie ze mnie natura burżuja: w kawiarniach. Lubię polować na miejsca z dobra kawą, lubię takie wyrwanie się z życia tylko z książką, a przede wszystkim lubię sobie wyobrażać, że jestem jak Simone de Beauvoir.

4. Posiadasz jakąś życiową pasję?
Pasja to brzmi bardzo poważnie. Rozumiem, że nie chodzi o to, przy czym lubię się pokrzątać, kiedy mam wolne, ale o rzecz, dla której porzucę wiele. Chciałam powiedzieć już, że nie, ale w sumie zapalonym kibicem kolarstwa jestem na tyle, żeby odmówić wizyty u babci na Wielkanoc (fakt tegoroczny) bo w telewizji w tym czasie trwa Ronde van Vlaanderen czyli Wyścig dookoła Flandrii (wiosenne klasyki to dla mnie szczyt sezonu). Wszyscy wybaczyli, bo rok wcześniej święta się nałożyły z wyścigiem Amstel Gold i moja wizyta okazała się gościnną okupacja telewizora, więc już nawet nikt nie nalega i nikt nie próbuje zapraszać w ważnych momentach :D

5. Lewitacja czy niewidzialność?
Lewitacja wydaje mi się wysoce niepraktyczna. Wyżej zimno jest, tlenu mniej, a z kolei niżej wszyscy widzą (a wiadomo jak przy wietrze ciuszki się źle układają) i w ogóle jakoś głupio. Jeśli Keanu Reeves w Matrixie nie potrafił fajnie wyglądać podczas lewitacji (poza na Supermena? serio?), to ja nawet nie próbuję. Niewidzialność ma spore zalety. Można na przykład bez kolejki do Luwru wejść (to pewnie niesie jakieś smutne wnioski na mój temat, że innych zalet wymyślić nie potrafię)

6. Masz jakiś ulubiony zespół muzyczny?
Znów za dużo dobrego wokół. Ale skoro we wcześniejszych pytaniach poszłam filmowym tropem, to utrzymam się w konwencji: Yoko Kanno and Seatbelts. Zespół uformowany z jazzowych muzyków sesyjnych tylko po to by napisać muzykę do Cowboy Bebop, najlepszego anime wszechczasów (wg mnie), najlepszego serialu wszechczasów (wg mnie) z absolutnie najlepszym soundtrackiem... oczywiście wszechczasów. 26-odcinkowy serial zaowocował siedmioma płytami, na które polowałam wydając bajońskie kwoty na Amazonie. Prezentuję utwór pierwszy z płyt, otwierający serial, i ach, spróbujcie nie tańczyć.






7. Jaka jest twoja ulubiona pora roku i gdzie lubisz ją spędzać?
Jesień. Lato się kończy, melancholijny spleen wisi w powietrzu, a jednocześnie pozostało wkodowane przez szkołę poczucie nowego otwarcia. Lubię za chłodne poranki i jeszcze ciepłe dni, lubię na możliwość podróżowania bez natykania się na dziatwę już zamkniętą przez Ministerstwa Edukacji. Gdzie lubię spędzać? Wszędzie. W moim mieście jest pięknie, na wyjazdach ludzi wszędzie mniej, a słońce nie odbiera energii na krążenie po miastach wszelkich.

8. Masz jakiegoś ukochanego mężczyznę z książki?

Myślałam i myślałam nad tym głęboko.... i nie. Mogłabym wymienić Raja Merchanta z Ziemi pod jej stopami, ale bardziej kocham go jako narratora, niż mężczyznę jeśli to ma sens. Spike Spiegel z mangi Cowboy Bebop? Mam wrażenie, że oszukuję, bo choć Spike jest moim ochem i achem, to jednak bardziej jako bohater anime, a manga była dla mnie zawsze produktem, który powstał, by zarobić na fenomenie serialu. Ale wymieniam go, bo dzięki popkulturowym żonglerkom twórców doprowadził mnie to do Boba Dylana. 






9. Posiadasz jakieś zwierzątko?
“Such nonsense!" declared Dr Greysteel. "Whoever heard of cats doing anything useful!"
"Except for staring at one in a supercilious manner," said Strange. "That has a sort of moral usefulness, I suppose, in making one feel uncomfortable and encouraging sober reflection upon one's imperfections.” (Suzanna Clarke, Jonathan Strange&Mr. Norrell)

Wspaniałego kota płci żeńskiej.

10. Księgarnia internetowa czy tradycyjna?
Chyba internetowa. Jeśli mam plan coś kupić, to robię to przez internet. Osobiście buszuje tylko po miejscach z Tanią Książką, Antykwariatach itepe, tam daję się zaskoczyć swoim zakupom.

11. Co mógłbyś/mogłabyś jeść codziennie?
Chciałabym wymienić to i tamto... ale ostatecznie nic. Gdybym coś jadła codziennie, szybko bym daną rzecz znielubiła przeokropnie.



I tyle. Pozwolicie, że z nominacjami i własnymi pytaniami zaczekam do drugiej odsłony tagu, która czeka już w kolejce i powinna pojawić się za-nie-długo.




środa, 5 sierpnia 2015

BBC Sherlock Quotes Book Tag

7 komentarzy
Aktualnie ugrzęzłam w dwóch siedmiuset stronicowych książkach, w których końca nie widzę, a przydałoby się w końcu napisać coś o literaturze. Na szczęście blogosfera pełna użytecznych tagów jest - wykorzystuję stworzony przez Marthę Oakiss o umiłowanej przez tłumy inkarnacji wiktoriańskiego bohatera literackiego.


I'm not psychopath, I'm high-functioning sociopath - Autor, który chyba nie do końca ma równo pod sufitem (pozytywnie lub negatywnie).
Kogo wybrać? Trochę niegrzecznie wybrać kogoś z udokumentowaną historią zaburzeń, a jeśli chodzi o „zdrowych” kimże ja jestem, żeby po owocach talentu oceniać stan potencjalnego pacjenta? W końcu wybieram Huntera S. Thompsona, autora "Strach i Obrzydzenie w Las Vegas", twórcę stylu gonzo. W 2005 popełnił samobójstwo strzelając sobie w głowę. Po jego śmierci pojawiło się mnóstwo artykułów, próbujących ocenić pisarza - czy to była tylko depresja, czy głębsze zaburzenia? Czy był to niejako jego stan naturalny, czy też zażywanie potężnych ilości alkoholu, LSD, kokainy , marihuany i wszelkich wynalazków przewijających się przez lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte (oto legendarna rutynowa konsumpcja) musiało odbić się na psychice autora? Czy jego książki byłyby równie genialne, gdyby nie patrzył na Amerykę ze swojego trzeźwo-nietrzeźwego punktu widzenia?



Don't talk out loud. You lower the IQ of the whole street - Najgorsza, najgłupsza książka, którą żałujesz, że przeczytałaś/eś.
Porzuceni Meg Cabot. Bardzo płytka, bardzo nudna, bardzo głupia bohaterka (a mówimy o książce z gatunku YA, czyli już na wstępie obniżone mam standardy), która na dodatek jest narratorem, więc nie można od niej uciec. Oczywiście nieprzytomnie kocha się w niej kompletnie jednowymiarowy, ale jakże pociągający i niebezpieczny, obdarzony supernaturalnymi mocami Ideał. Jeden z tych kompletnie niestabilnych emocjonalnie, a wszystkie wydarzające się nieszczęścia są winą  bohaterki gdy zapomina, żeby traktować wybranka jak specjalny kwiatuszek. Ich wiekopomna miłość jest oparta na micie Persefony, więc porwanie nastoletnich dziewcząt sztuk jedna jest tu romantycznym gestem, i w ogóle zajmujemy się gloryfikacją toksycznych związków. O niekonsekwencjach fabularnych i absolutnie fatalnym stylu, w jakim książka jest napisana nawet nie wspominam. Aha, główna bohaterka nie wie kim był Homer.


Every fairytale needs a good old-fashioned villain - Ulubiona książka oparta na baśni/bajce.
Nie wiem czy ulubiona, ale inteligentna i bardzo śmieszna: Wyprawa Czarownic czyli Terry Pratchett opowiada historia Kopciuszka. Historię z voodoo, przypadkowym zamienianiem wszystkiego w dynie i trzema wiedźmami z Lancre, które odkrywają turystykę. „Guten dzień, meine host, Trois beers pour favour, avec my, w podskokach”  cytując Nianię Ogg.


Brainy's the new sexy - Niezwykle inteligenty, sprytny bohater.
Becky Sharp z Targowiska Próżności  Thackeray’a. Sprytna, inteligentna, snująca dalekosiężne intrygi Becky, które mają jej pomóc w uzyskiwaniu coraz to wyższego statusu społecznego. Bohaterka która będzie kłamać, knuć i której będziecie kibicować do ostatniej strony. Ośmielę się powiedzieć, że to jedna z najbardziej interesujących kobiet w literaturze.


Honey, you shoud see me in a crown - Książka z motywem korony/władzy na okładce.
Starcie królów George'a RR Martina. Bez komentarza - albo tylko jeden: okładka brzydka, ale zdecydowanie nadrabia zawartością :)




I don't have friends, I've just got one - Wielka książkowa przyjaźń.
…or two. Andy, Claire i Dag z Pokolenia X Douglasa Couplanda. The Original Hipsters.




I'm in shock! Look, I've got a blanket! - Książka do płaczu, podczas której czytania musisz owinąć się kocykiem.
Opowieść o miłości i mroku Amosa Oza. Autobiograficzna opowieść o dzieciństwie żydowskiego chłopca w Jerozolimie w latach czterdziestych XX wieku  którego rodzicom wprawdzie udało się umknąć przed Holocaustem -  przed wojną jako członkowie ruchu syjonistycznego wyprowadzili się do wtedy jeszcze nie-Izraela, ale których rodzina, przyjaciele, całe życie uległo zagładzie. Opowieść o wojnie z zupełnie innej strony, ale też opowieść o szczęśliwym dzieciństwie i trudnej młodości pojedyńczego człowieka. Cicha tragedia. Ostatni akapit sprawia, że zawsze płaczę. 
Ps. jeśli nie znacie życiorysu Oza i sięgacie do wydania Muzy - nie czytajcie blurba (okropne słowo). Zdradza fabułę w sposób niewybaczalny.


I will burn the heart out of you - Książka, która wypaliła ci serce (dowolna interpretacja).
Powieść graficzna Łajka Nico Abadzisa. Zabierałam się do niej przez długie miesiące, wiedząc, że skończę zapłakana, nieszczęśliwa, nie mogąc sobie z głowy wybić obrazów z dokonaniami radzieckiej myśli kosmicznej. Mimo wszystko polecam, fantastyczny research autora, a na końcu całkiem spora bibliografia dla zainteresowanych bardziej naukowym podejściem do tematu.



I may be on the side of the angels. But don't think, for one second, that I am one of them Ulubiony czarny charakter, który tak naprawdę czarny nie jest.
Trent Kalamack z powieści Przynieście mi głowę wiedźmy Kim Harrison. W pierwszym tomie główny antagonista, w późniejszych jego status ewoluuje. Lubię kontrast jak stanowi z główną bohaterką - ona chaotyczna, niepoukładana z pomysłami na ostatnią chwilę równie genialnymi jak szalonymi i on spokojny, metodyczny, realizujący krok po kroku dalekosiężne plany. Niby oklepany motyw, ale bardzo ładne wykonanie.



Not our division - Gatunek książkowy, do którego nie możesz się przekonać.
Poradniki. Zawsze mam wrażenie, że to strata czasu, pieniędzy, papieru. Kilkadziesiąt stron banałów i kilka naprawdę przydatnych pomysłów, które mieszczą się na pinterestowej szpilce.


Alone is what I have. Alone protects me - Książkowy bohater-samotnik.
Kinsey Millhone, bohaterka kryminału A jak Alibi Sue Grafton. Wynajmuje mieszkanie w garażu staruszka dorabiającego tworzeniem krzyżówek, żywi się w obskurnej, przydrożnej knajpce, obywa się bez przyjaciół, znajomych i materialnych przedmiotów. Nie dlatego, że przeżyła traumę wartą opisania - po prostu ten typ tak ma. „And unlike any number of other female sleuths, she is perfectly capable of solving difficult mysteries without the assistance of a cat.” - z recenzji na Goodreads.



He's clueing for looks - Bohater ze świetnym poczuciem humoru, z tekstami, przy których zawsze się uśmiechasz i na długo pozostają Ci w pamięci.

Kapitan Baryłka pojawiający się w licznych Przygodach Tintina Herge'go może nie jest najdowcipniejszy, a jego wyjątkowe teksty wynikają raczej z wiecznego  niezrozumienia wydarzeń wokół niego, ale jego nieustająca inwencja twórcza w wymyślaniu inwektyw zasługuje na specjalne miejsce w panteonie sław.



Zgodnie z tagowym obyczajem nominuję (ekhem, „nominuję” czyli jak jest chęć to zapraszam) Blackened Books (bo wiem że fanem serialu BBC jest) i wszystkich którzy Sherlocka uwielbiają również, ale ja jeszcze tego nie odkryłam.
© Agata | WS | X.