Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 września 2016

Książki kupiłam: kwiecień-wrzesień

Brak komentarzy
Obfitość moich poprzednich zakupów sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać, czy kompulsywne kupowanie książek to moje typowe zachowanie. Bo czasem wydaje mi się, że żyję w czasoprzestrzeni, gdzie książki rozmnażają się poprzez podział (znacie ten stan, gdy próbujecie bez powodzenia znaleźć konkretną pozycję, za to odkrywacie trzy inne, których zdobycia sobie nie przypominacie?). Tym razem jestem z siebie całkiem zadowolona, bo gdy poprzednio w pół roku zgromadziłam małą biblioteczkę wedle standardów niektórych, to teraz średnia niepełnej (0,83) książki na miesiąc mnie (i możliwości moich półek) satysfakcjonuje. Aktualny proces zdobywania (obiecałam sobie, że nigdy przenigdy nie użyję słowa „haul”, ale nieco mi go brakuje) sponsorowały literki U jak Umiar i O jak Opanowanie.



Megan Whalen Turner Złodziej  Fantastyka dla nieco młodszych i nie tylko, w swoim czasie bardzo popularna na anglojęzycznym booktube-ie. Przyznam się, że zatrzymałam się przy niej bo kosztowała 5 złotych w Taniej Książce. Rekomendacje i zdobyte nagrody zbyłam wzruszeniem ramion, ale dopisek autorki kilka faktów zapożyczyłam z historii Grecji i powplatałam je w moją opowieść mnie lekko zaintrygował i chętnie sprawdzę jak jej to wyszło.

Antologia Konstruktywizm w badaniach literackich Wydana w serii którą bardzo lubię, „Horyzonty nowoczesności” przez Universitas. Z okładki: Jeśli uznać, że konstruktywizm przynosi zmianę paradygmatu, to za punkt zwrotny wypada przyjąć przeniesienie uwagi z „przedmiotów”, „rzeczywistości”, „dzieła”, „sztuki”, „tekstu” na komunikację społeczną, ona bowiem wytwarza „przedmioty”, „rzeczywistość”, „tekst”. Cóż powiedzieć, jestem zainteresowana. Może tylko, że mam osobliwą słabość do lektur które czytam w tempie trzy strony na pół godziny, żeby wszystko zdążyć przyswoić i przetrawić.

Jack Goody Renesans - czy tylko jeden? Mój ulubiony zakup z tego stosika, możliwe że kojarzy mi się niesamowicie dobrym dniem, sukcesami i ogólnym zadowoleniem z siebie, które zostały podsumowane myślą „kupię sobie coś fajnego w nagrodę” i oto ów prezent od siebie dla siebie. Goody, profesor z Cambridge zajmujący się uhm, kulturą (zawsze lękam się wchodzenia na grząski grunt pojęć antropologii społecznej/kulturowej/socjologii kultury/kulturoznawstwa czy studiów kulturowych, bo cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia) zastanawia się nad elementami zewnętrznymi (pozaeuropejskimi), które pomogły stworzyć Renesans takim jakim go znamy oraz nad odpowiadającymi mu zjawiskami w kulturze Indii, Chin i świata islamu. Czyli nie bądźmy tacy europocentryczni rozmyślając o historii kultury.

Jon Krakauer Wszystko za Everest Ileż ja czasu spędziłam na dumaniu nad zakupem tej książki! Mój typowy dylemat osiołka czyli tłumaczenie czy oryginał? Niby oryginał, ale trzeba przez internet, a ja jestem organoleptyczny osobnik i lubię najpierw pomacać. Poza tym jak tu ustykiwać na polski rynek książki, jak nie chcę mu pomóc, zaangażować się itepe skoro pędzę z pieniążkami do innego ekosystemu? A tłumaczenie może być fatalne i będę tylko żałować, a recenzje porównawcze wcale takie częste nie są (jakiś czas temu o mało nie kupiłam Marsjanina, ale na szczęście jakaś dobra dusza mnie ostrzegła przed miernością tłumaczenia). Kiedy już się (niemal) zdecydowałam na polskie wydanie, mówiąc sobie, że Wydawnictwo Czarne fajne jest i trzeba swoją cegiełkę dołożyć, jeszcze kilkadziesiąt dni spędzałam na medytowaniu nad kiepskością polskiego tytułu. Piękne Into Thin Air wymienić na Wszystko za Everest……Swoją drogą jak dawno temu robiłam pierwsze przymiarki do książki to myślałam, że to dwie różne pozycje bo jak to możliwe, że taka rozbieżność w tytułach, hahaha.

John O’Connor Shakespearean afterlives. Ten charakters with a life of their own Okładka określa książkę jak kulturową biografię najsłynniejszych szekspirowskich postaci (mi.in Hamlet, Lady Macbeth, Prospero) i nie mogę się już doczekać zanurzenia w lekturze. Idealnie wpisuje się w mój szekspirowski rok, który na blogu leży i nie żyje, ale prywatnie powtórki/pierwsze spotkania świetnie mi idą i może w końcu coś tu naskrobię. Przy okazji tym którzy są/będą/otrą się o Wrocław jesienią polecam przegląd Shakespeare lives in Film, bardzo ciekawy program.


I w sumie jak na ten mały zbiór patrzę, to przypadkiem idealnie określa on moje aktualne gusta czytelnicze czyli dość rzadko sięgam po literaturę piękną (ugh, jak ja nie lubię tego określenia, wolę opozycję fikcja/nie-fikcja). Nie wiem skąd to się wzięło, nadmiar filmowych opowieści i w literaturze następuje odreagowanie? Do refleksji sobie pozostawiam.

środa, 30 marca 2016

Książki kupiłam: listopad-marzec

Brak komentarzy

Powracam po przerwie do publikowania swoich zakupów książkowych, z nieco samolubnego powodu: odkryłam, że bardzo miło mieć miejsce referencji, z którego mogę się dowiedzieć kiedy i dlaczego się na dane dzieło zdecydowałam. A poza tym, wedle statystyk, to są zawsze chętnie czytane wpisy :) Sporo tego (choć jak na kilkumiesięczny okres czasu, może nie aż tak dużo?), i mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. Choć na pewno jedna książka się gdzieś zawieruszyła i do zestawu nie trafi.


Tomasz Adam Pruszak O ziemiańskim świętowaniu. Tradycje świąt Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy Znalazłam pod choinką z myślą „no to już naprawdę ktoś nie miał pomysłu co mi podarować”. Opinii nie zmieniłam, ale książka mnie pozytywnie zaskoczyła, już po kolacji wigilijnej przeczytałam pierwszą połowę (czyli Boże Narodzenie) przy jednym posiedzeniu. Druga część - o tradycjach wielkanocnych - czekała na te święta, ale ups, nie sięgnęłam. Pomimo to bardzo polecam, bo nie dość, że dokładnie opisuje zwyczaje z różnych, odległych od siebie stron dawnej Polski, to jeszcze okrasza to mnóstwem osobistych wspomnień i cytatów, jak np. Wańkowicz i kutia czyli „cztery paskudztwa ku tradycji przyrządzone, których nikt nigdy nie tykał. Babka tylko, jako pani domu musiała spróbować każdej potrawy i podlać <<sytą>>, bo inaczej nadchodzący rok nie dałby dostatku. Krzywiła się, ale mus to mus.” Takich perełek z życia wziętych, nieco odczarowujących legendy mnóstwo.

Salman Rushdie Dwa lata, osiem miesięcy i dwadzieścia osiem nocy Jak powyżej. Banalny sposób na prezent dla mnie - zerknąć na półkę i sprawdzić którego Rushdiego mam tylko w jednej wersji językowej. Swoją drogą smutne książkowo były te święta, szczególnie że rok wcześniej panowało pod choinką rozpasanie. Nawet moja prawie-że standardowa karta prezentowa do Empiku (genialny prezent, który działał cały rok, czyli co parę miesięcy szperałam z nią na internetowych promocjach - polecam wszystkim) zmieniła się w kartę do Sephory… Chyba ludzie wokół uznali, że już dość mi tego intelektualnego marazmu. A jeśli chodzi o samą powieść, przytoczę Italo Calvino, którego cytat Rushdie umieszcza jako motto powieści: Zamiast zmusić się do napisania książki, która powinienem napisać, powieści, której się po mnie spodziewano, spłodziłem taką książkę, jaką sam chciałbym przeczytać, pióra nieznanego autora, z innej epoki i innego kraju, znalezioną na strychu.

Grzegorz Dziamski Sztuka po końcu sztuki Udany prezent! Książka Dziamskiego jest kontynuacją pierwszej („Lata dziewięćdziesiąte” - przypis mój ;)) i opisuje wydarzenia w sztuce światowej i polskiej po latach dziewięćdziesiątych.

Brandon Sanderson Warbreaker Mając do wydania darmowe punkty w Empiku błądziłam bez celu po stronie, aż kliknęłam Sandersona. Bo: 1) zachwyca mnie jego kreatywność, to że potrafi wciąż i wciąż wymyślać nowe, interesujące i logicznie spójne nowe światy z ciekawymi systemami magicznymi. Kolory które są magią? System polityczny w którym arystokracją są bogowie, a jeden z nich wątpi w swą boską naturę? Choć z konkretnymi postaciami idzie mu trochę gorzej; 2) Standalone. Czy jak kto woli powieść, która broni się sama i opowiada jedną, skończoną historię. Bo męczy mnie powoli fakt, że większość polecanych książek z gatunku wymaga przebrnięcia przez kilka tomów/oczekiwania na następne. Aha, i kolejny przykład mojej postępującej nieufności wobec polskich tłumaczy, szczególnie fantastyki: zobaczyłam tytuł Siewca wojny i zrobiłam w tył zwrot do oryginału.

Roger Caillois Odpowiedzialność i styl Francuski krytyk literacki, filozof, socjolog, jeden z tych już klasycznych myślicieli i zbiór jego esejów takich jak Od baśni do science-fiction czy Powieść kryminalna czyli jak intelekt opuszcza świat, aby oddać się tylko grze, i jak społeczeństwo wprowadza z powrotem swoje problemy w igraszki umysłu (piękny tytuł, nieprawdaż?). Muszę się tu podzielić opowieścią, jak zostałam właścicielką tej książki, gdyż nie zapłaciłam ani złotówki. W obcym mieście Łodzi byłam osobą towarzyszącą w wizycie w bibliotece i oczekując na załatwienie się spraw zwróć/wypożycz, w hallu znalazłam półkę z książkami, które biblioteka postanowiła oddać za darmo komukolwiek kto zechce: oczywiście skorzystałam. Tutak moje wielkie WTF, dlaczego biblioteki (przynajmniej jedna sztuka) pozbywają się tak klasycznych pozycji?!?

Richard Castle Fala upału Znalazłam w Taniej Książce i kupiłam dla mamy, która może nie jest fanką, ale ogląda regularnie. (Ja obejrzałam tylko pierwszy sezon - podobał się. Taki serialowy odpowiednik comfort food). Książka wróciła do mnie, bo pierwotna adresatka przeczytała i książek - oprócz kucharskich - nie chomikuje. Pozostało mi tylko przeczytać i znów podać dalej.

Hubert Selby Jr. Piekielny Brooklyn Tania książka cd. Miałam na liście poszukiwanych od pewnego czasu. Powody? „Piekielny Brooklyn” to debiut literacki jednego z największych pisarzy amerykańskich, autora sfilmowanej w 2000 roku przez Darrena Aronofsky’ego powieści „Requiem dla snu”.

Mary Ann Shaffer, Annie Barrows Stowarzyszenie miłośników literatury i placka z kartoflanych obierek Znów Tania Książka, tym razem impuls i nagłe natchnienie/potrzeba. Nie będę ukrywać, tytuł mnie skusił oraz obietnica z obwoluty o akcji toczącej się na Guernsey. A że wyspa ta jest w mojej trójce upragnionych, zaplanowanych podróży nie mogłam sobie odmówić. Mam głupi plan (który może ulec zmianie), żeby książkę zachomikować na ów wyjazd… Co przy fakcie, że choć wszystkie praktyczne informacje podróżne sprawdzone, wyjazd stoi pod znakiem zapytania w kwestii daty (kiedyś-zaniedługo): źle to wróży lekturze.

Lee Child Poziom śmierci Pierwsza powieść z cyklu o Jacku Reacherze. Planowana od dawna, ale jak na złość znajdowałam dotychczas niemal wszystkie późniejsze tomy oprócz pierwszego, na który się uparłam. Nieco irracjonalne, bo z tym cyklem jak z Herkulesem Poirot Agathy Christie, nie ma znaczenia gdzie się zacznie. Znalazłam w kiosku, ups, wróć, saloniku prasowym (bawi mnie to określenie) za 6,90? 8,90? Bardzo ciekawi mnie mechanizm sprzedawania książek za grosze na stoiskach z prasą. Wiecie może jak to dokładnie działa? Jestem bardzo ciekawa na jakiej zasadzie się to opłaca.

Andrew O’Hagan Rozważania psa Mafa i jego przyjaciółki Marylin Monroe Polecane przez Goodreads. Nie mogłam nie skusić się na tytuł, który mówi sam za siebie. Ale jeszcze dopowiem za okładką: Maf jest maltańczykiem. Marylin Monroe dostała go od Franka Sinatry. Maf ma skłonności do filozofowania i nosi obrożę po słynnym psie Virginii Woolf. Towarzyszy swej coraz bardziej sfrustrowanej pani w ostatnich latach jej życia. Uczestniczy w seansach terapeutycznych, w przyjęciach dla filmowców i literatów, w lekcjach gry aktorskiej i wspólnie z nią czyta listy Freuda… Zaskakująca powieść pełna znanych postaci i ich psów jest tyleż pomysłową biografią Marylin Monroe, co pełną ciekawych spostrzeżeń panoramą artystycznego i intelektualnego życia Ameryki początku lat 60. 


Luther Blissett Q Taniec śmierci Nie ukrywam, chyba najżywsze bicie serduszka wzbudza ten tytuł wśród moich ostatnich zdobyczy. Wpadłam na niego w moich rekomedacjach na Goodreads, i po wstępnym zapoznaniu się stwierdziłam: muszę mieć, a przynajmniej przeczytać. Przede wszystkim: autor. Luther Blissett to wielofunkcyjny pseudonim, pod którym ukrywa się czwórka młodych włoskich pisarzy. „Blissett” to „otwarta osobowość” w latach 1994-1999 przyjęta i podzielana przez setki hakerów i działaczy kultury w ramach tzw. Luther Blissett Project tworzących coś na kształt „ludowego bohatera” epoki informacji i koordynującego różnorodne, często prześmiewcze kampanie w mediach. Więcej informacji na „jego” stronie w Wikipedii. Treść także zapowiada się wspaniale: Do bezlitosnej walki - na śmierć i życie - stają dwaj wrogowie. Jeden to były student teologii, anabaptysta, zwolennik nowych idei religijnych, który wierzy w nastanie Królestwa Bożego na Ziemi. Drugi to przebiegły zdrajca, donosiciel, demoniczny agent inkwizycji na usługach członka rady papieskiej i późniejszego papieża Gianpietra Carafy - tajemniczy szpieg znany jako Q. Muszę jednak zauważyć, że męczą mnie porównania do „Imienia róży”. Rozumiem skąd się one biorą, ale zbyt często książki, która opowiadają o dawnych czasach, religii/mają intrygę kryminalną podlegają tanim sztuczkom wydawnictw. 
Ach, i jeszcze jednym elementem, który przyciąga mnie do tej książki są entuzjastyczne słowa Thoma Yorke’a z Radiohead  Oh it’s fucking ace! But my missus, that’s her specialist field, so she’s been explaining it to me all the way through. Medieval church carnage. It’s mental. I want to get it made into a film. That’s my next mission. (Partnerka Yorke’a ukończyła szkołę sztuk pięknych we Florencji i ma doktorat z ilustracji do Boskiej Komedii Dantego).

Orhan Pamuk Nazywam się Czerwień Literacki Nobel na którego mam ochotę od lat, ale jakoś mnie omija przyjemność. Stojąc w księgarni, musząc sobie wybrać (długa historia) jedną pozycję, stałam trzymając w rekach Pamuka i Dukaja… Wygrała literatura turecka i wspaniale zapowiadająca się fabuła: Jest rok 1591. W Stambule pada śnieg i właśnie polała się krew - zamordowano jednego z miniaturzystów, którzy w sekrecie ilustrują dla sułtana tajemniczą księgę. Oczywiście dowiaduję się, że będzie to kryminalna intryga na miarę Imienia róży - wprawdzie to nie słowa anonima z okładki, a Pawła Huelle z jego recenzji z Gazety Wyborczej (Wydawnictwo Literackie jednak nie umiało sobie odmówić przytoczenia), ale spowodowało u mnie zniecierpliwione prychnięcie. Rozumiecie, co mam na myśli mówiąc o  nadużywaniu porównania? Wolę cytat z New York Times Book Review: Pamuk to genialny pisarz, a „Nazywam się Czerwień” to jego najdoskonalsza próba opisania konfliktu pomiędzy Wschodem a Zachodem. To książka po brzegi wypełniona subtelnością i grzechem.

Franz Kafka Zamek Bo wstyd przyznać, po dzień dzisiejszy przeczytałam tylko Proces. Czas to zmienić.

czwartek, 5 listopada 2015

książki kupiłam: październik

Brak komentarzy
Posiadanie bloga ma ten oto skutek uboczny, że stałam się uhm, świadoma swoich zakupów. Trudno się aż tak dobrze bawić w księgarni, gdy w tyle głowy uporczywie protestuje myśl „a skończyłaś czytać coś z zeszłomiesięcznych nabytków”? Dotychczas myśl nie miała siły przebicia, gdy zakupy cieszyły oko przez jedno popołudnie i lądowały na półce w oczekiwaniu na lepsze czasy. Ale teraz? Sfotografowane i opisane dla potomności? Myśl ma argument ogłoszony publicznie. Zatem pozbawiona beztroskiej radości poczynałam sobie w tym miesiącu skromniej.



Tony Judt Zapomniany wiek dwudziesty. Ha! Na tą książkę polowałam długo, naprawdę długo (ale raczej w sposób napadowy, czyli co jakiś czas przypominało mi się, że chcę i przeszukiwałam bez rezultatu wszelkie księgarnie aż do następnego razu). Książka została wydana w 2011 roku, a w moich rękach spoczywa fragment trzeciej partii dodruku, tegoroczny, więc chyba nie jestem odosobnionym przypadkiem. Ale jakże szczęśliwym! W łapki wpadła mi zeszłogwiadkowa karta prezentowa (żeby nie było, aż tak niefrasobliwa nie jestem, korzystałam już z niej, ale wciąż potencjał nabywczy miała), pomyślałam, ach, za chwilę rok mija, trzeba zużyć. Leniwie przeglądam stronę księgarskiego potentata i ta-dam! Judt w idealnej cenie: plastik-fantastik, a żywej gotówki zażądał system: 1,63PLN.
A jeśli mam słów parę wspomnieć o treści, to zacytuje fragment z okładki: Zbiór esejów zmarłego w 2010 roku wybitnego historyka Tony’ego Judta jest wyprawą w gąb dwudziestowiecznego jądra ciemności i zarazem swoistą biografią intelektualną. Przewodnikami autora po stuleciu wojen i totalitaryzmów są najwięksi - Hannah Arendt, Albert Camus, Leszek Kołakowski. Judt podejmuje ogromną  pracę pamięci, poddając powtórnej ocenie dorobek kluczowych autorów minionego stulecia oraz swoje własne polityczne i intelektualne zaangażowania (…)

Salman Rushdie Joseph Anton Zakup w kategorii fanowskich luksusów, czyli książkę w zasadzie już miałam, po premierze nabyłam ją w wersji na Kindle’a, bo to Rushdie i musiałam przeczytać teraz-zaraz-już. Ale ponieważ to Rushdie i moje ulubione spędzanie z nim czasu polega na otwieraniu książek na chybił trafił i płynięciu z prądem słów, potrzebowałam wydania które mogłabym kartkować. Nie zaszkodził też fakt, że karta lojalnościowa księgarskiego potentata i jej stan punktowy pozwoliła na odebranie prezentu.
Rushdie to jedyny pisarz, którego kolekcjonuję w każdej formie: e-book, papier, audio na długie podróże, a do tego oprócz wydań angielskich kupuję polskie, bo tak. Chyba lubię się powymądrzać nad tłumaczeniami.
A samego tytułu przedstawiać nie muszę? Muszę? (Jako typowy fan zakładam, że każdy wie).
Pierwsze zdanie książki: Afterwards, when the world was exploding around him and the lethal blackbirds were massing on the climbing frame in the school playground, he felt annoyed with himself for forgetting the name of the BBC reporter, a woman, who had told him that his old life was over and a new darker existence was about to begin.
Fabularyzowana opowieść o samym sobie i okresie, kiedy na pisarzu ciążyła fatwa - wyrok śmierci wydany przez Chomeiniego za napisanie Szatańskich wersetów.


Asne Seierstad Księgarz z Kabulu Norweska reporterka przybywa jesienią 2001 roku do Afganistanu, tuż po upadku władzy talibów i zamieszkuje w domu Sułtana Chana, tytułowego księgarza. Opowieść o ludziach, opowieść o kraju. 

niedziela, 4 października 2015

książki kupiłam: wrzesień

Brak komentarzy


Kronika japońska. Pustka i pełnia Nicolasa Bouviera. Jeden z ciekawszych podróżników-pisarzy i mam wrażenie, że niesłusznie zapomniany wśród czytelników sięgających po jego kolegów po fachu. 
Garth Nix Sabriel - młodzieżowy paździerz musi być ;) Chyba gromadzę przez ostatnie miesiące zestaw lektur na zimowe niemoce intelektualne.

A wrześniowa próba przejścia obojętnie obok Taniej Książki zakończyła się monotematycznością przy kasie. Tu się przyznam, że mam dość specyficzny problem z twórczością Paula Austera: przeczytałam sporo, sądząc po swoim koncie na GoodReads, ale absolutnie nic a nic mi w głowie utkwić nie potrafi. Czasem pamiętam tytuł i mglisty fakt, że się podobało, czasem przeżywam (niezbyt) radosne zdziwienie, widząc kolejną książkę Austera na liście przeczytanych. Intensywnie więc zapoznaję się drugi raz i historia się powtarza…. Tym bardziej się sobą zaskakuję, że ja zazwyczaj bardzo dobrze zapamiętuję swoje lektury, wyjątkiem dla mózgu jest Auster i Szkoła uczuć Flauberta (jedna nieistotna scena we mnie tkwi). Z tego ostatniego  przypadku zwierzyłam się nawet na egzaminie z teorii literackich spytana o Panią Bovary (rychło w czas) i pani profesor radośnie machnęła ręką, że tak każdy ma z pewnymi książkami. 
Zakupiona trójca stanowi więc a) kolejne podejście b) idealny nabytek do biblioteczki, bo jeśli mój stan jest nieuleczalny, mogę co jakiś czas ściągać z półki nową-starą lekturę.


A na innym froncie: nabyłam płaszcz na zimę. Uznaję to za wiekopomny fakt warty wspomnienia, bo ja cierpię niezwykle, kiedy mam iść i wyposażyć garderobę. Jestem jedną z tych osób, wobec których interweniują osoby trzecie, bo w ukochanych butach potrafię chodzić do etapu dziury w podeszwie. A wyprawa w miasto to fatalne tam i z powrotem. (W internecie nie lubię, muszę mieć możliwość pomacania materiału). Tym razem zakończona sukcesem, a chwalę się tutaj tym faktem, bo oprócz różnych praktycznych zalet, mój nowy nabytek zachwyca mnie słownymi zabawami. Przede wszystkim: model nazywa się Entertain Your Pain II, co wydaje się ach, jakże odpowiednie dla odzienia na długie zimowe miesiące. A  w środku zachwyca wyszytymi wiadomościami: I have my own code of ethics czy też moje ulubione I will see you again this side or the other. Nie będę wymyślać, że wpłynęło to na zakup, zbyt praktyczna chyba jestem, ale czyż nie urocze są tego typu smaczki w rzeczach codziennego użytku?

niedziela, 6 września 2015

książki kupiłam: sierpień

6 komentarzy
...ale część przybyła na początku września.
Kolejny miesiąc pod hasłem więcej kupiłam, niż przeczytałam - czuję wewnętrzną presję. Ale wciąż (ech, całe lato) czytam Żołnierza Wielkiej Wojny Marka Helprina, która się kompletnie nie podoba, idzie jak krew z nosa i korzystam z każdej okazji, by robić coś innego (maraton Mr Robot!!! może o nim coś napiszę, ale nie obiecuję), czytać coś innego: rozpoczęłam Pożegnanie z bronią Hemingwaya, czyli jeden z tych katastrofalnych pomysłów, żeby czytać dwie książki o okresie, który mnie niezbyt fascynuje (front włoski I wojny światowej). Zakończyłam Narodziny cywilizacji Wysp Brytyjskich Lipońskiego, ale tez nie wiem, czy dzielić się refleksjami z lektury bądź co bądź naukowego dzieła (w skrócie: świetna i polecam).


W każdym razie przechodząc do treści, którą obiecuje tytuł:



Łukasz Gołębiewski, Gdzie jest czytelnik? Esej o czytelnictwie. Tutaj recenzja Jarosława Czechowicza
Bram Stoker,  Dracula. Odbijam się od tej książki co jakiś czas - z jednej strony klasyka, którą chcę przeczytać, z drugiej kilka przeczytanych recenzji sprawia, że nieco lękam się wielkiego zawodu. Zdecydowałam się na oryginalne wydanie, jakby co, przynajmniej spędzę czas z językiem angielskim.
James Clavell, Król szczurów. Oparta na osobistych doświadczeniach powieść o japońskim obozie jenieckim w Singapurze podczas drugiej wojny światowej. Patrząc na aktualne i przyszłe lektury: nie wiem skąd się wzięło moje grawitowanie w stronę wojennych tematów. Jakieś to niezamierzone.
Kristin Cashore, Wybrańcy. Co parę miesięcy robię podejście do literatury YA. Zwykle kompletnie nieudane.
Stefan Zweig, Balzac. Zweig-Balzac-gatunek: biografia. Wszystko lubię.


piątek, 31 lipca 2015

książki kupiłam: lipiec

7 komentarzy


Raymond Queneau Ćwiczenia stylistyczne - "incydent w autobusie opowiedziany na 99 sposobów z wykorzystaniem wszelkich możliwych figur retorycznych i stylów literackich". Jedyny zaplanowany zakup.
Jim Butcher Front burzowy - chodząc w upały po bezdusznym (w każdym sensie) supermarkecie, między wodą mineralną a proszkiem do prania natknęłam się na kosz książek tanich i niechcianych. Uratowałam, a poza tym czasem lubię Urban Fantasy.
Irvine Welsh Porno - kontynuacja Trainspotting, które kocham zarówno w książkowej, jak i filmowej wersji. Aż się dziwię, że dotąd nie przeczytałam.
Nicholas Jubber Tajemnica prezbitera. Śladami papieskiego emisariusza z Wenecji do Etiopii - próba odtworzenia w XXI wieku podróży z XII. Dolman Best Travel Book Award 2006; nie żebym miała większe pojęcie na temat tej nagrody i jej jakości, ale brzmi dumnie.
Siri Hustvedt Na oślep - debiut prozatorski żony Paula Austera. Nie wiem co mam sądzić o swych gustach, skoro jedynym powodem kupna książki jest związek matrymonialny autorki.

niedziela, 5 lipca 2015

książki kupiłam: czerwiec

1 komentarz

Michael Critchton, Wschodzące słońce - bo chciałam coś lekkiego na lato, bo dawno dawno temu widziałam film.
Charles Dickens, Our mutual friend - ostatnia powieść autora, nie czytałam, poszukiwałam i okazała się łatwiejsza do znalezienia w oryginale niż tłumaczeniu.
Richard Hughes, Orkan na Jamajce - wiktoriańska inspiracja dla Władcy much Goldinga.
Stanisław Lem, Kongres futurologiczny, Opowiadania Iona Tichego - naszukałam się tego konkretnego wydania (Biblioteka Gazety Wyborczej), bo posiada posłowie Jerzego Jarzębskiego i wywiad z Edmundem Wnukiem-Lipińskim
David Starkey, Elżbieta I - biografia, napisana przez historyka z Uniwersytetu w Cambridge, specjalizującego się w tudorowskiej Anglii. Co mnie w niej pociąga - książka rozmiaru typowej biografii, ale opowiada tylko o młodości Elżbiety, do momenty objęcia przez nią tronu, czyli o okresie spisków, egzekucji i wszechobecnych intryg.
Sylvia Plath, Listy do domu - bo bardzo lubię twórczość Plath i bardzo lubię prywatną twórczość pisarzy (listy, dzienniki itp).
© Agata | WS | X.